sobota, 18 kwietnia 2015

No to go! :)

Zrobiłam to! :) tak- obcięłam włosy :D  Efekt jak najbardziej mnie zadowala, a wszystko dzięki mojej cudownej i utalentowanej fryzjerce Katarzynie:)) <3

Czuje się lżej i bardziej kobieco:)  Co do moich planów związanych z utrata wagi, trochę je zmodyfikowałam:) Tzn mój plan żywieniowy się zmodyfikował. Ostatnio natrafiłam na informację o diecie SLOW CARB, rozpisana przez Timothiego Ferrisa w książce "Czterogodzinne ciało". Glodna pogłębienia wiedzy na jej temat udałam się do uczelnianej biblioteki i wypożyczyłam te książkę. Po przeczytaniu, doszlam do wniosku, że program zywionowy rozpisany przez Tima jest całkiem sensowny, książka brzmi inteligentnie. Postanowiłam spróbować. Nie planuje tu rozpisywania co tydzień swoich wyników. Zrobię pomiary ciała przed dietą ( i tak jest o niebo lepiej niż w zeszłym roku:)) i zaprezentuje wyniki po miesiącu. Program przewidziany jest na 30 dni.  Jak to mówią: "70% sukcesu to dieta, a 30% aktywność fizyczna, a ponieważ nadchodzi wiosna, będę jeździła na rowerze i rolkach, na pewno to wzmocni moje efekty:) Ja jednak planuję przedłużyć plan na 90 dni. Nie wiem w jakim tempie będę chudła,więc ciężko mi powiedzieć ile schudnę w 30. ale jeśli chciałabym schudnąć do 55 kg to wychodziłoby, że dietę musiałabym stosować przez 10 tygodni. Cóż.. trzymajcie za mnie kciuki:) Podobno działa:D


5 podstawowych zasad diety SLOW CARB:

#1 NIE JEDZ BIAŁYCH WĘGLOWODANÓW

(Następujące produkty są zabronione: wszelkiego rodzaju chleb, ryż, płatki zbożowe, ziemniaki, makaron, tortille, wszystkie potrawy smażone w panierce itp. jak również mleko i jego przetwory.)

#2 JEDZ W KÓŁKO TE SAME PRODUKTY 

Tim pisze, że osoby stosujące dietę osiągają najlepsze rezultaty wtedy, gdy jedzą w kółko te same produkty. Do każdego posiłku wybiera się po jednej pozycji z każdej z trzech grup.

Białko:

Jaja
Piersi lub udka kurczaka
Wołowina
Ryby
Wieprzowina
 
Rośliny strączkowe:

Soczewica
Czarna fasola
Fasola pinto
Czerwona fasola
Soja
 
Warzywa:

Szpinak
Mieszanka warzyw
Kapusta kiszona
Szparagi
Zielony groszek
Brokuły
Fasolka szparagowa

 #3 NIE PIJ KALORII

-Slodkie napoje, soki niby 100%, mleko.

Wolno pić ( a nawet trzeba) hektolitry wody, można pić wino( ale w małych ilościach), kawa tylko bez mleka,gorzka ( papa latte ;( )

 

#4 NIE JEDZ OWOCÓW

Powód? Fruktoza.   

 

#5 RAZ W TYGODNIU ZRÓB SOBIE WOLNE

Jeden dzień w tygodniu można jeść wszystko to o czym trzeba zapomnieć przez 6 dni diety. :))

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

TRZYMAJCIE KCIUKI!:)

 Całusy, K.

sobota, 28 marca 2015

Marzec

No i mija marzec. Był to dla mnie miesiąc regeneracji, wyciszenia jak również nadzieii... przez chwilę ułożyły mi się w głowie nowe plany i perspektywy, ponieważ dostałam pracę. Byłam prze szczęśliwa. Sądziłam, że odłożę trochę pieniędzy i uda mi się pojechać z tatą na krótkie wakacje, połączone z podróżą autostopem. Niestety... z przyczyn mi do tej pory nieznanych zwolniono mnie po tygodniu pracy, mimo iż umowę miałam podpisaną na miesiąc. Wiem jednak, że życie jest po to by walczyć, więc podejmę kolejną walkę o siebie i swoje marzenia. Po świętach poszukam znowu. Nie mam wyjścia i nie mogę się poddać.
Ze spraw nieco przyjemniejszych.. zdecydowałam się na bardziej radykalną zmianę w wyglądzie:)
Mianowicie.. na skrócenie i przefarbowanie włosów:) Decyzja ta kiełkowała i dojrzewała w mojej głowie już od jakiegoś czasu, chociażby dlatego, że ciągle związuję włosy, ponad to nadeszła wiosna i chyba też psychicznie potrzebuję jakiejś zmiany.

Moje fryzurowe inspiracje:

 Myślę, że fryzura byłaby funkcjonalna i wygodna ( mycie,suszenie,układanie - lubię artystyczny nieład:p ). Jeśli chodzi o kolor to raczej nie uzyskam tak jasnego jak na zdjęciach ale na pewno odrobinę chciałabym rozjaśnić. Spróbowałam upiąć sobie włosy i zobaczyć orientacyjnie jak bym wyglądała. Myślę, że całkiem fajnie:


I jak? Co myślicie?:)


Całusy,

K.


czwartek, 5 marca 2015

Witajcie,

Wiem, że długo nie pisałam, ale ostatnie tygodnie były bardzo intensywne, musiałam też zakończyć zimową sesję na uczelni. Na szczęście już po wszystkim i teraz muszę się spiąć i napisać swoją pracę magisterską. Jeśli chodzi o moją prace nad ciałem, to wszystko idzie powoli,ale sukcesywnie, nigdzie się z tym nie śpieszę. Pogoda w Lublinie nie sprzyja ostatnio, ale chciałabym już wiosnę.. tyle mam nowych ładnych ubrań wiosennych :) Ehh.. rozmarzyłam się:)


Miłego weekendu Wam życzę.

K.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Pożegnanie...



Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o pewnej wyjątkowej kobiecie. Myślę, że warto mówić o ludziach, którzy nie istnieją w mediach i nie są powszechnie znani. Często są to niezwykłe indywidualności. Taką właśnie osobą była Alicja Borowiecka.
Urodziła się w 1933 roku w Krężnicy Jarej (okolice Lublina). W swoim życiu przeżyła wiele, także wojnę, która z pewnością mocno wpłynęła na jej światopogląd i wrażliwość. Po wojnie, podjęła edukację w Liceum Sióstr Kanoniczek, a następnie w Studium Nauczycielskim w Lublinie. Pewnego dnia powróciła do Krężnicy i tam założyła rodzinę.






"Patrzeć w dal" to tytuł jej autorskiego tomiku wierszy, który zawiera spis jej wspomnień oraz przemyśleń na temat otaczającej ją rzeczywistości i ludzi, także tych, którzy są jej bliscy.


 Wiersze te są na prawdę wyjątkowe i dają czytelnikowi do myślenia. Sprawiają, że i on pochyla się nad swoim życiem, zastanawiając się co mógłby zrobić, aby było lepsze. Nostalgia, przeplatana dużą dawką humoru pokazuje, że autorka ma zdrowy dystans do siebie i do świata, w którym przyszło jej żyć. Alicja nie pisze dla krytyków, nie pisze po to by być sławna. Ona pisze z potrzeby serca, chce się dzielić z ludźmi radością z odkrywania piękna
w każdym szczególe. Czytając te wiersze naprawdę odczuwa się miłość i oddanie jakie przelane zostało na kartki papieru. 
Pozwolę sobie wybrać kilka z nich i Wam pokazać:


"Moja poezja"

Kiedy kamień na sercu -
i łza pod powieką piecze,
gdy smutek jak czarny welon
cichutko za mną się wlecze,
dobrze, że jest poezja - 
koi jak piękna muzyka,
jak genialny wirtuoz
strun mojej duszy dotyka.
Nie zawsze nuta radosna 
- jak pszczeli brzęk na lipie,
czasem lodowym gradem
w upalny dzień posypie.
Ale jest... ciągle ze mną,
czasem przyniesie spokój
i odrobinę radości.
(Stary człowiek jak dziecko -
zabawki potrzebuje,
ja mam swoją "poezję",
ot, tak sobie rymuję).



"Metamorfoza"

Nic nie prostowałam, nic nie powiększałam,
nie dramatyzuję, że się zestarzałam.
Włosów nie farbuję, skóry nie prasuję,
ale młodość ducha jeszcze zachowuję.
Kto starszy i z kasą chętnie się odmładza - 
młodym nowoczesność odmianę doradza:
prostowanie, powiększanie, pomniejszanie
i za wszelką cenę ciągłe szokowanie:
gołym brzuchem, dużym biustem,
modnymi stringami i wieloma innymi ekstrawagancjami.
Na szczęście nie każdy małpą i papugą -
to co, bez wartości, nie przetrwa zbyt długo.
Nie jestem staroświecka - i nie przeciw modzie -
Wszystko z dobrym smakiem powinno być w zgodzie.
Lecz gdy w pustej głowie rozsądku nie staje,
 trudno jest zachować dobre obyczaje.


"Codzienność"

Codziennie zaczynam życie od nowa,
przeważnie dni zwyczajne, 
jednak niektóre pamięć zachowa,
czasem chmury nade mną, 
czasem jasna, ciepła pogoda,
ale każdy dzień to nowa przygoda, 
codzienne zmagania z rzeczywistością,
godzenie się z własną i cudzą ułomnością, 
ale nie do końca - często musimy coś zostawić,
czasem coś można zmienić albo trochę poprawić -
nie zdobędę bieguna jak Mela Janek,
ale pragnę, by każdy nowy poranek 
dał siłę dobrze dzień przeżyć do końca,
spokojnie oczekiwać cichego zachodu słońca.


 "Jeszcze raz o miłości"

Miłość trzeba okazywać, troskliwie pielęgnować,
niekiedy włożyć czapkę niewidkę, a czasem celebrować.
Różne są jej oblicza, uroki i odcienie
jest ich tak wiele, że wszystkich nie wymienię.
Miłość - ta młodzieńcza - radosna jak pierwiosnek -
 i jak stokrotka nabrzmiała drobnymi płatkami,
upojna jak wino czerwone, jak pąsowa róża, ale często z ostrymi kolcami.
Miłość - niezwykła siła, która nas pcha do przodu i unosi w górę,
albo ciepły wiatr, co groźną rozwieje chmurę.
Miłość - jak bochen chleba, którego nigdy nie brakuje,
ale ten ciepły, świeży, najbardziej nam smakuje.
Bywa miłość - jak gorzka łza wypłakiwana cicho w ukryciu
tak to jest z tą miłością w naszym codziennym życiu.


"Mój testament"

Nie mam nic w portfelu i puste kieszenie -
obrączka na palcu, lecz złoto nie w cenie.

Czym mam obdarować dzieci i wnuczęta -
zawsze byłam goła, odkąd pamiętam.

A teraz na starość, gdy przybywa mi biedy
nie zostanie po mnie nawet małej schedy.

Zawsze chciałam dawać, chociaż nic nie miałam,
ale ja od losu zbyt dużo już dostałam.

Pewnie z Wami tutaj długo nie zabawię,
uczynki zabiorę, wspomnienia zostawię.

Moi ukochani, tak bardzo bym chciała,
byście pomyśleli: "Żyła jak umiała".


"Światełko w tunelu"

Często smutek
 Napełnia mnie całą -
 tak niewiele życia pozostało,
wielu moich bliskich
już dawno w zaświatach -
ja czuję jak szybko
ze mnie też ulata
życiodajna siła,
widzę, jak kolejna zmarszczka
na czole przybyła -
trudno ciężkie nogi
od ziemi odrywać,
ale w starości, 
najczęściej tak bywa.
Gdy ujrzę światełko w tunelu
mocno za rękę Cię chwycę,
by razem z Tobą odkryć
największą tajemnicę.

 Te i inne wiersze chowane były do szuflady przez lata, a wydane zostały w 2014 roku.  Jestem w posiadaniu tego tomiku więc jeśli ktoś chciałby poczytać więcej, chętnie udostępnię:)


Na koniec napiszę, że Alicja Borowiecka to moja ukochana babcia, z której jestem bardzo, bardzo, bardzo dumna, ponieważ wydanie tomiku wierszy w wieku 81 lat jest czymś na prawdę niezwykłym i godnym podziwu. Myślę, że jest to dowód na to,że na realizację marzeń nigdy nie jest za późno.
W przygotowaniu jest już kolejny tomik wierszy babci.

Niestety tego już nie doczekała. W piątek (13.02.2015r.) opuściła nas, po długiej walce z chorobą.. Będę ją kochać i wspominać do końca życia, jako moją babcię, matkę chrzestną i przyjaciółkę..




K.


poniedziałek, 9 lutego 2015

Gala 25 lat RMF FM w pigułce

Witajcie!:) Uff... już po. Duuuużo radości i emocji przyniósł mi ten weekend:) Wraz z pozostałymi finalistami konkursu "Ja Cię kręcę" wystąpiłam na uroczystej Gali urodzinowej RMF-u, transmitowanej na żywo przez telewizję POLSAT. Poznałam wspaniałych ludzi i miałam okazję spotkać wielu artystów polskiej sceny muzycznej (i nie tylko;) )



Nie będę się rozpisywać, przedstawię krótką fotorelację:




Pamiątka na całe życie - z Indilą <3/  fot. Iwona W.
 -------------------------------------------------------------------------------------
Fot. Agnieszka N.
 Wspaniała przygoda i niezapomniane wrażenia:) Nie zamierzam na tym poprzestać:) Nie wiem jak szybko, ale jeszcze o mnie usłyszycie,  (a raczej mnie:) )

Całusy,

K.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Urodzinowo/modowo/kolorowo

Dziś wyjątkowy dzień:) Dotrwałam, żyję, mam się całkiem dobrze - skończyłam 24 lata:) Z tej okazji życzę sobie, aby kolejny rok mojego życia był dla mnie dobry, owocny, żebym skończyła studia,obroniła w czerwcu pracę magisterską i mogła zacząć planować co dalej:)


Ostatnio udało mi się znaleźć i kupić idealne dla mnie szpilki. W końcu znalazłam ten model i wysokość butów o jakich marzyłam!:) Idealne do wszystkiego:)
W związku z zakupem i moim małym zamiłowaniem do mody zaczęłam sobie planować do czego mogłabym je nosić:) Przeglądając stronę www.weheartit.com znalazłam kilka klasycznych i fajnych inspiracji:









Już nie mogę doczekać się wiosny i lata kiedy będę mogła cieszyć się piękną pogodą,nową figurą i będę mogła zakładać moje nowe buty <3
 A tu mój wczorajszy zakup w zestawieniu z czarną marynarką i szpilkami:) Jest śliczna i dziewczęca ( nie jestem przyzwyczajona do takiego koloru,ale kto wie, może się przekonam:))


Tymczasem... idę robić obiad ( potem podam przepis) i do nauki.. niestety...

K.



 


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Zmiany na lepsze:)

Mam chwilę wolnego więc piszę tu do Was:) Koniec stycznia to czas dość intensywny.. egzaminy,zaliczenia, trzeba się trochę na tym skupić. Przez to teraz będę miała intensywne półtora tygodnia, ale na szczęście 28ego już koniec i wolne:) Aaa potem będę świętować z przyjaciółmi swoje 24te urodziny, które obchodzę 26ego stycznia:)
Muszę przyznać, że cierpliwość i zawziętość daje dobre rezultaty:) Właśnie się zmierzyłam centymetrem i doznałam bardzo pozytywnego szoku:))) Moje aktualne wymiary to: 90-74-93 ( od pierwszego pomiaru, w biodrach zgubiłam aż 5cm!) Jestem z siebie dumna i bardzo motywuję się do dalszej walki:) Wierzę, że osiągnę swój cel, ale już i tak czuję się bardzo dobrze w swoim ciele:)

Zdjęcie po prawej robione dzisiaj:)



Miłego wieczoru Miśki!:)

K.