Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o pewnej
wyjątkowej kobiecie. Myślę, że warto mówić o ludziach, którzy nie istnieją w
mediach i nie są powszechnie znani. Często są to niezwykłe indywidualności.
Taką właśnie osobą była Alicja Borowiecka.
Urodziła się w 1933 roku w Krężnicy Jarej
(okolice Lublina). W swoim życiu przeżyła wiele, także wojnę, która z pewnością
mocno wpłynęła na jej światopogląd i wrażliwość. Po wojnie, podjęła edukację w
Liceum Sióstr Kanoniczek, a następnie w Studium Nauczycielskim w Lublinie. Pewnego dnia powróciła do Krężnicy i tam założyła rodzinę.
"Patrzeć w dal" to tytuł jej autorskiego tomiku wierszy, który
zawiera spis jej wspomnień oraz przemyśleń na temat otaczającej ją
rzeczywistości i ludzi, także tych, którzy są jej bliscy.
Wiersze te są na prawdę wyjątkowe i dają
czytelnikowi do myślenia. Sprawiają, że i on pochyla się nad swoim życiem,
zastanawiając się co mógłby zrobić, aby było lepsze. Nostalgia, przeplatana
dużą dawką humoru pokazuje, że autorka ma zdrowy dystans do siebie i do świata,
w którym przyszło jej żyć. Alicja nie pisze dla krytyków, nie pisze po to by
być sławna. Ona pisze z potrzeby serca, chce się dzielić z ludźmi radością z
odkrywania piękna
w każdym szczególe. Czytając te wiersze naprawdę odczuwa się miłość i oddanie
jakie przelane zostało na kartki papieru.
Pozwolę sobie wybrać kilka z nich i Wam pokazać:
"Moja poezja"
Kiedy kamień na sercu -
i łza pod powieką piecze,
gdy smutek jak czarny welon
cichutko za mną się wlecze,
dobrze, że jest poezja -
koi jak piękna muzyka,
jak genialny wirtuoz
strun mojej duszy dotyka.
Nie zawsze nuta radosna
- jak pszczeli brzęk na lipie,
czasem lodowym gradem
w upalny dzień posypie.
Ale jest... ciągle ze mną,
czasem przyniesie spokój
i odrobinę radości.
(Stary człowiek jak dziecko -
zabawki potrzebuje,
ja mam swoją "poezję",
ot, tak sobie rymuję).
"Metamorfoza"
Nic nie prostowałam, nic nie
powiększałam,
nie dramatyzuję, że się zestarzałam.
Włosów nie farbuję, skóry nie
prasuję,
ale młodość ducha jeszcze zachowuję.
Kto starszy i z kasą chętnie się
odmładza -
młodym nowoczesność odmianę doradza:
prostowanie, powiększanie, pomniejszanie
i za wszelką cenę ciągłe szokowanie:
gołym brzuchem, dużym biustem,
modnymi stringami i wieloma innymi
ekstrawagancjami.
Na szczęście nie każdy małpą i papugą
-
to co, bez wartości, nie przetrwa
zbyt długo.
Nie jestem staroświecka - i nie
przeciw modzie -
Wszystko z dobrym smakiem powinno być
w zgodzie.
Lecz gdy w pustej głowie rozsądku nie
staje,
trudno jest zachować dobre
obyczaje.
"Codzienność"
Codziennie zaczynam życie od nowa,
przeważnie dni zwyczajne,
jednak niektóre pamięć zachowa,
czasem chmury nade mną,
czasem jasna, ciepła pogoda,
ale każdy dzień to nowa
przygoda,
codzienne zmagania z rzeczywistością,
godzenie się z własną i cudzą
ułomnością,
ale nie do końca - często musimy coś
zostawić,
czasem coś można zmienić albo trochę
poprawić -
nie zdobędę bieguna jak Mela Janek,
ale pragnę, by każdy nowy
poranek
dał siłę dobrze dzień przeżyć do
końca,
spokojnie oczekiwać cichego zachodu
słońca.
"Jeszcze raz o miłości"
Miłość trzeba okazywać, troskliwie
pielęgnować,
niekiedy włożyć czapkę niewidkę, a
czasem celebrować.
Różne są jej oblicza, uroki i
odcienie
jest ich tak wiele, że wszystkich nie
wymienię.
Miłość - ta młodzieńcza - radosna jak
pierwiosnek -
i jak stokrotka nabrzmiała
drobnymi płatkami,
upojna jak wino czerwone, jak pąsowa
róża, ale często z ostrymi kolcami.
Miłość - niezwykła siła, która nas
pcha do przodu i unosi w górę,
albo ciepły wiatr, co groźną rozwieje
chmurę.
Miłość - jak bochen chleba, którego
nigdy nie brakuje,
ale ten ciepły, świeży, najbardziej
nam smakuje.
Bywa miłość - jak gorzka łza
wypłakiwana cicho w ukryciu
tak to jest z tą miłością w naszym
codziennym życiu.
"Mój testament"
Nie mam nic w portfelu i puste
kieszenie -
obrączka na palcu, lecz złoto nie w
cenie.
Czym mam obdarować dzieci i wnuczęta
-
zawsze byłam goła, odkąd pamiętam.
A teraz na starość, gdy przybywa mi
biedy
nie zostanie po mnie nawet małej
schedy.
Zawsze chciałam dawać, chociaż nic
nie miałam,
ale ja od losu zbyt dużo już
dostałam.
Pewnie z Wami tutaj długo nie
zabawię,
uczynki zabiorę, wspomnienia
zostawię.
Moi ukochani, tak bardzo bym chciała,
byście pomyśleli: "Żyła jak
umiała".
"Światełko w tunelu"
Często smutek
Napełnia mnie całą -
tak niewiele życia pozostało,
wielu moich bliskich
już dawno w zaświatach -
ja czuję jak szybko
ze mnie też ulata
życiodajna siła,
widzę, jak kolejna zmarszczka
na czole przybyła -
trudno ciężkie nogi
od ziemi odrywać,
ale w starości,
najczęściej tak bywa.
Gdy ujrzę światełko w tunelu
mocno za rękę Cię chwycę,
by razem z Tobą odkryć
największą tajemnicę.
Te i inne wiersze chowane były do szuflady
przez lata, a wydane zostały w 2014 roku. Jestem w posiadaniu tego tomiku
więc jeśli ktoś chciałby poczytać więcej, chętnie udostępnię:)
Na koniec napiszę, że Alicja Borowiecka to moja
ukochana babcia, z której jestem bardzo, bardzo, bardzo dumna, ponieważ wydanie
tomiku wierszy w wieku 81 lat jest czymś na prawdę niezwykłym i godnym podziwu.
Myślę, że jest to dowód na to,że na realizację marzeń nigdy nie jest
za późno.
W przygotowaniu jest już kolejny tomik wierszy babci.
Niestety tego już nie doczekała. W piątek (13.02.2015r.) opuściła nas, po długiej walce z chorobą.. Będę ją kochać i wspominać do końca życia, jako moją babcię, matkę chrzestną i przyjaciółkę..
K.