Cóż.. prawdą jest, że nie zawsze możemy sobie coś zaplanować czy przewidzieć.. Tak też było
i dzisiaj.. miałam zrobić porządki w mieszkaniu ( co finalnie i tak musiało dojść do skutku) i się trochę pouczyć, zaplanować parę rzeczy związanych z pracą magisterską... ale nieee... niestety. Siedzę sobie, nastawiłam wcześniej pranie, miałam się brać za mycie naczyń, kiedy słyszę pukanie do drzwi.. sąsiadka z dołu ( obstawiam że z 70 lat to ma), przyszła mnie uprzejmie poinformować, że ją zalewam z góry w łazience i że jej cieknie.. no więc oczywiście zrobiła raban na całą klatkę tak, że już wszyscy sąsiedzi wiedzieli, że jest awaria. Tak więc w skrócie - przyszedł hydraulik, naprawił,ale narobił takiego syfu, że głowa mała... więc i tak musiałam wszystko posprzątać podwójnie i na dodatek szanownemu panu zapłacić "za fatygę". Żyć nie umierać...
Żeby nie było.. dieta wciąż w toku i właśnie na kolację zjadłam sobie przepyszne grzanki z ciemnego chleba z pomidorem, mozarellą i oregano:) Mmmm pychota:) A wy? Co dzisiaj jecie na kolację?:)
Miłego wieczoru:)
K.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz