Witaj,
Bardzo się cieszę, że jesteś tutaj i czytasz tego posta, ponieważ jest on pierwszy i najważniejszy
w całym tym zamieszaniu:) Zacznę od początku.. Bardzo często mnóstwo kobiet i mężczyzn wrzuca do sieci zdjęcia swoich spektakularnych metamorfoz, tzw. " przed - po", ale ja jakoś nie mogłam się zmotywować do pracy nad sobą. Już dawno zbierałam się do zmiany swojego trybu życia, odżywiania i aktywności fizycznej, dopiero kilka dni temu stało się coś co spowodowało,
że podjęłam ostateczną decyzję - ZROBIĘ TO I KONIEC! Moja znajoma, której nie widziałam bardzo bardzo długo ( pozdrawiam Cię Kasiu:) ), wrzuciła na Facebooka swoje aktualne zdjęcie.
A ja... zaniemówiłam... Od razu do niej napisałam by zapytać jak osiągnęła tak niesamowity efekt. Bardzo długo próbowała, testowała różne, przeróżne diety, które (jak w wielu innych przypadkach) kończyły się efektem "jojo" i nie dawały trwałych rezultatów. Pewnego dnia jednak, uparła się,
że sama wymyśli sobie "dietę", choć tak na prawdę to po prostu zmieniła swój sposób odżywiania
i codziennego funkcjonowania. W efekcie w przeciągu DWÓCH miesięcy z wagi 70,8 kg spadła do 53 kg ( bez szczególnych ćwiczeń fizycznych)i nadal walczy o kolejne 3:) Możesz mi wierzyć lub nie, ale zmiana jaka zaszła w jej wyglądzie jest SPEKTAKULARNA. Konkretnie zmotywowana podjęłam więc decyzję, że i ja zawalczę o siebie, swój wygląd, samopoczucie, ale przede wszystkim o swoje zdrowie, bo to ono jest najważniejsze, a ja przyznam się totalnie szczerze, że przez ostatnie 4 lata przestałam o siebie dbać, nie zwracałam zbytnio uwagi na to co jem. Do tego dochodził stres, który "zajadałam" niepotrzebną ilością kalorii... i tak w efekcie... obecnie ważę 69 kg..
Mój cel? schudnąć do 55 kg. Podejrzewam, że łatwo nie będzie, będą chwile zwątpienia i załamania, ale perspektywa zmiany rozmiaru z 40 na 34/36 jest przyznam szczerze bardzo kusząca...:) Dodatkowo, tak w bonusie, bardzo chciałabym zobaczyć miny tych wszystkich osób, które zawsze wytykały mi to jak wyglądam... Cóż... więc do dzieła!:)
Pewnie jesteś ciekawa/y jakie są zasady owej "diety", którą zamierzam zastosować. Otóż...
w zasadzie nic w niej szczególnego. O regularności spożywania posiłków mówi niejeden dietetyk.
1.Tak.. bardzo ważną kwestią jest jedzenie 4-5 posiłków dziennie, mniejszych porcji
z częstotliwością co 3-4 godziny.
2. Picie jak największej ilości wody ( najlepiej niegazowanej, może być z cytryną), minimum 1,5 l dziennie, najlepiej 2-3 l.
3. Zaleca się jedzenie jak największej ilości owoców(głównie cytrusów), warzyw oraz chudego mięsa i ryb.(wersje gotowane,duszone,pieczone- NIE SOLIMY,NIE SMAŻYMY POTRAW!!!)
4. Bardzo istotne jest też ZUPEŁNE wyeliminowanie z jadłospisu słodyczy i fast-foodów,
oraz słodzonych i gazowanych napojów.
5. Nie powinno się jeść białego pieczywa ( najlepiej wyeliminować je całkiem,lub w ostateczności zastąpić je ciemnym chlebem na naturalnym zakwasie - POLECAM:D ), jasnego makaronu,ryżu.
6. Dodatkowo bardzo fajnym i pozytywnie wpływającym na codzienne trawienie trickiem jest wypicie szklanki ciepłej wody z cytryną NA CZCZO przed śniadaniem, lub wywaru z bakłażana.
To są najważniejsze i podstawowe zasady, jakimi powinna kierować się osoba, która pragnie zmienić swoje życie o 180 stopni i która chce poczuć się zdrowo i dobrze we własnym ciele. Ja właśnie do tego będę dążyć przez najbliższe miesiące:). Nie wolno zapominać o aktywności fizycznej, nawet minimalnej. Polecam spacery, szybkie marsze (nie każdy może i lubi biegać),to także dużo daje, bo nie siedzi się w miejscu:) Wszystko to o czym teraz napisałam wydaje się oczywiste, ale najtrudniej jest się przełamać i po prostu to zrobić.
Mojego bloga założyłam w konkretnym celu. Po pierwsze aby zmotywować się podwójnie- przecież nie mogę dać plamy;), po drugie - może zajrzy tu osoba, która też chciałaby coś zmienić i podejmie tę próbę razem ze mną:) Pokazując krok po kroku moją przemianę i dzieląc się swoimi postępami, udowodnię innym, ale przede wszystkim sobie, że to o czym marzymy jest na wyciągnięcie ręki, trzeba tylko bardzo bardzo mocno chcieć i zaryzykować. Bo przecież nic nie tracimy ( poza zbędnymi kilogramami:D), a zyskujemy zdrowie i lepsze samopoczucie fizyczne oraz psychiczne, będziemy szczęśliwsi:))
Dziś miałam pierwszy dzień, zaczęłam sprowadzać organizm na lepsze tory:) Oto co zjadłam:
ŚNIADANIE:
Serek wiejski + kubek kawy z 2%owym mlekiem i jedną łyżeczką cukru ( to jedyna rzecz, której sobie nie odmówię :) )
PRZEKĄSKA 1
Dwie pomarańcze
PRZEKĄSKA 2
4 kromki razowej WASY z szynką
OBIAD
kuskus z tuńczykiem i cukinią
OBIADO/KOLACJA
(wyjątkowo dwa małe domowe gołąbki bez żadnego sosu, sam ryż z mięsem owinięty włoską kapustą)
PS. Dzięki Patryk <3 było pyyycha:))
Tak właśnie wyglądał mój dzisiejszy jadłospis:) Przez cały dzień oczywiście nie zapominałam o wodzie, którą piłam gdy czułam narastający głód ( to na prawdę pomaga:) )
Mam nadzieję, że choć trochę Cię zaciekawiłam, a może i zmotywowałam:) Jestem TOTALNIE pełna optymizmu. Głęboko wierzę, że najbliższe miesiące przyniosą mi mnóstwo satysfakcji,
a w finalnym efekcie morze łez ze szczęścia. Niezależnie od tego czy będzie to trwało 2-3 czy 6 miesięcy:)
Mam nadzieję, że zechcesz mi towarzyszyć w drodze do upragnionego celu....:)
K.

wow schudnąć tyle kilogramów marzenie ale do spełnienia powodzenia
OdpowiedzUsuńZnalazłam dzięki tobie motywację do ćwiczeń, dzięki! :)
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo,że trafiłam do Ciebie, zaintrygował mnie avatar a dopiero na miejscu poznałam tematykę . Na pocztąku roku przeszłam sporą zmianę ( spowodowaną też chorobą) - waga spadła właściwie sama do 54 kg, niestety lato mi nie służy i zawsze wtedy tyję przybrałam masy i obecnie ważę 56-58, marzy mi się zejscie tak jak poprzednio do 54, wydaje się to nie dużo ale w chwili kiedy raczej odżywiasz się zdrowo ( jestem od 15 lat wegetarianką) ciężko jest coś zmienić, niedawno kupiłam matę do ćwiczeń od poniedziałku ruszam z ćwiczeniami Mel B i ograniczam częstość zażywania czekolady :) Jeśli mogę Ci coś doradzić - rano po przebudzeniu - zawsze ciepła woda z cytryną ( u mnie to 400ml) do tego błonnikowe śniadanie, woda jak najbardziej u mnie jest to ok 2-2,5 litra, doprawiaj jedzenie na ostro chilli i imbir ( nawet to w przyprawie) działa zbawiennie na przemianę materii a z owoców wybieraj jabłka i ananasa - ten drugi przy okazji spala tłuszczyk który gdzieś tam przez złowrogie siły wyższe się nam nagromadził :) trzymam kciuki ! chętnie przyłącze się do zrzucania ;) bo sama czasami gubię motywację :) a z kimś zawsze łatwiej :) pozdrawiam ciepło !
OdpowiedzUsuńaha jeśli mogę jeszcze coś doradzić w kwestii technicznej - dodaj proszę okno - obserwujący/ dodaj do obserwowanych - wtedy łatwiej będzie można zostać Twoim czytelnikiem :) daj znac gdy to zrobisz to chętnie dołączę :)
UsuńMAZGOO SilentThelma, bardzo się cieszę, że spodobał Ci się blog i mój plan:) Właśnie znalazłam swoje zdjęcia z 2008 roku gdzie wyglądałam o wiele wiele wiele lepiej niż teraz - (dodatkowa motywacja). Ważyłam tam może ok 55 kg.. Niebawem wrzucę na bloga te zdjęcia oraz te z obecnego stanu "rzeczy" i swoje wymiary. Co do tego ananasa to nie wiedziałam, że ma takie właściwości:)
OdpowiedzUsuńPS. już możesz obserwować:))
Pozdrawiam Cię serdecznie:)
Życzę powodzenia w blogowaniu i diecie etc.! :))
OdpowiedzUsuńhttp://kikablog2000.blogspot.com/
Witaj w blogosferze :) Życzę powodzenia i trzymam kciuki ;)
OdpowiedzUsuń