poniedziałek, 16 lutego 2015

Pożegnanie...



Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o pewnej wyjątkowej kobiecie. Myślę, że warto mówić o ludziach, którzy nie istnieją w mediach i nie są powszechnie znani. Często są to niezwykłe indywidualności. Taką właśnie osobą była Alicja Borowiecka.
Urodziła się w 1933 roku w Krężnicy Jarej (okolice Lublina). W swoim życiu przeżyła wiele, także wojnę, która z pewnością mocno wpłynęła na jej światopogląd i wrażliwość. Po wojnie, podjęła edukację w Liceum Sióstr Kanoniczek, a następnie w Studium Nauczycielskim w Lublinie. Pewnego dnia powróciła do Krężnicy i tam założyła rodzinę.






"Patrzeć w dal" to tytuł jej autorskiego tomiku wierszy, który zawiera spis jej wspomnień oraz przemyśleń na temat otaczającej ją rzeczywistości i ludzi, także tych, którzy są jej bliscy.


 Wiersze te są na prawdę wyjątkowe i dają czytelnikowi do myślenia. Sprawiają, że i on pochyla się nad swoim życiem, zastanawiając się co mógłby zrobić, aby było lepsze. Nostalgia, przeplatana dużą dawką humoru pokazuje, że autorka ma zdrowy dystans do siebie i do świata, w którym przyszło jej żyć. Alicja nie pisze dla krytyków, nie pisze po to by być sławna. Ona pisze z potrzeby serca, chce się dzielić z ludźmi radością z odkrywania piękna
w każdym szczególe. Czytając te wiersze naprawdę odczuwa się miłość i oddanie jakie przelane zostało na kartki papieru. 
Pozwolę sobie wybrać kilka z nich i Wam pokazać:


"Moja poezja"

Kiedy kamień na sercu -
i łza pod powieką piecze,
gdy smutek jak czarny welon
cichutko za mną się wlecze,
dobrze, że jest poezja - 
koi jak piękna muzyka,
jak genialny wirtuoz
strun mojej duszy dotyka.
Nie zawsze nuta radosna 
- jak pszczeli brzęk na lipie,
czasem lodowym gradem
w upalny dzień posypie.
Ale jest... ciągle ze mną,
czasem przyniesie spokój
i odrobinę radości.
(Stary człowiek jak dziecko -
zabawki potrzebuje,
ja mam swoją "poezję",
ot, tak sobie rymuję).



"Metamorfoza"

Nic nie prostowałam, nic nie powiększałam,
nie dramatyzuję, że się zestarzałam.
Włosów nie farbuję, skóry nie prasuję,
ale młodość ducha jeszcze zachowuję.
Kto starszy i z kasą chętnie się odmładza - 
młodym nowoczesność odmianę doradza:
prostowanie, powiększanie, pomniejszanie
i za wszelką cenę ciągłe szokowanie:
gołym brzuchem, dużym biustem,
modnymi stringami i wieloma innymi ekstrawagancjami.
Na szczęście nie każdy małpą i papugą -
to co, bez wartości, nie przetrwa zbyt długo.
Nie jestem staroświecka - i nie przeciw modzie -
Wszystko z dobrym smakiem powinno być w zgodzie.
Lecz gdy w pustej głowie rozsądku nie staje,
 trudno jest zachować dobre obyczaje.


"Codzienność"

Codziennie zaczynam życie od nowa,
przeważnie dni zwyczajne, 
jednak niektóre pamięć zachowa,
czasem chmury nade mną, 
czasem jasna, ciepła pogoda,
ale każdy dzień to nowa przygoda, 
codzienne zmagania z rzeczywistością,
godzenie się z własną i cudzą ułomnością, 
ale nie do końca - często musimy coś zostawić,
czasem coś można zmienić albo trochę poprawić -
nie zdobędę bieguna jak Mela Janek,
ale pragnę, by każdy nowy poranek 
dał siłę dobrze dzień przeżyć do końca,
spokojnie oczekiwać cichego zachodu słońca.


 "Jeszcze raz o miłości"

Miłość trzeba okazywać, troskliwie pielęgnować,
niekiedy włożyć czapkę niewidkę, a czasem celebrować.
Różne są jej oblicza, uroki i odcienie
jest ich tak wiele, że wszystkich nie wymienię.
Miłość - ta młodzieńcza - radosna jak pierwiosnek -
 i jak stokrotka nabrzmiała drobnymi płatkami,
upojna jak wino czerwone, jak pąsowa róża, ale często z ostrymi kolcami.
Miłość - niezwykła siła, która nas pcha do przodu i unosi w górę,
albo ciepły wiatr, co groźną rozwieje chmurę.
Miłość - jak bochen chleba, którego nigdy nie brakuje,
ale ten ciepły, świeży, najbardziej nam smakuje.
Bywa miłość - jak gorzka łza wypłakiwana cicho w ukryciu
tak to jest z tą miłością w naszym codziennym życiu.


"Mój testament"

Nie mam nic w portfelu i puste kieszenie -
obrączka na palcu, lecz złoto nie w cenie.

Czym mam obdarować dzieci i wnuczęta -
zawsze byłam goła, odkąd pamiętam.

A teraz na starość, gdy przybywa mi biedy
nie zostanie po mnie nawet małej schedy.

Zawsze chciałam dawać, chociaż nic nie miałam,
ale ja od losu zbyt dużo już dostałam.

Pewnie z Wami tutaj długo nie zabawię,
uczynki zabiorę, wspomnienia zostawię.

Moi ukochani, tak bardzo bym chciała,
byście pomyśleli: "Żyła jak umiała".


"Światełko w tunelu"

Często smutek
 Napełnia mnie całą -
 tak niewiele życia pozostało,
wielu moich bliskich
już dawno w zaświatach -
ja czuję jak szybko
ze mnie też ulata
życiodajna siła,
widzę, jak kolejna zmarszczka
na czole przybyła -
trudno ciężkie nogi
od ziemi odrywać,
ale w starości, 
najczęściej tak bywa.
Gdy ujrzę światełko w tunelu
mocno za rękę Cię chwycę,
by razem z Tobą odkryć
największą tajemnicę.

 Te i inne wiersze chowane były do szuflady przez lata, a wydane zostały w 2014 roku.  Jestem w posiadaniu tego tomiku więc jeśli ktoś chciałby poczytać więcej, chętnie udostępnię:)


Na koniec napiszę, że Alicja Borowiecka to moja ukochana babcia, z której jestem bardzo, bardzo, bardzo dumna, ponieważ wydanie tomiku wierszy w wieku 81 lat jest czymś na prawdę niezwykłym i godnym podziwu. Myślę, że jest to dowód na to,że na realizację marzeń nigdy nie jest za późno.
W przygotowaniu jest już kolejny tomik wierszy babci.

Niestety tego już nie doczekała. W piątek (13.02.2015r.) opuściła nas, po długiej walce z chorobą.. Będę ją kochać i wspominać do końca życia, jako moją babcię, matkę chrzestną i przyjaciółkę..




K.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz